Czy Twoja firma jest naprawdę gotowa na AI?

Czy można być niegotowym na AI? Przecież wystarczy uruchomić GPT, Gamma czy NanoBanana i już transformacja cyfrowa jest zakończona. Tak właśnie do wdrażania zabierają się "niedojrzałe zarządy" - takie, które znajdują się potem w niechlubnej większości tych firm, które inwestują w potencjalny rozwój AI i dziwią się, że nie widzą korzyści z projektu.

Portret kobiety w jasnej koszuli – profesjonalny wizerunek ekspercki.
Updated on
AI Readiness Symmetriapartners.com

Dlaczego polska firma nie jest gotowa na AI (i dlaczego to nie jest wstyd) 

Zacznijmy od dobrej wiadomości: zdecydowana większość firm na świecie też nie jest gotowych na AI, więc jesteś w świetnym towarzystwie. Problem nie polega na tym, że Polacy nie rozumieją technologii – problem polega na tym, że najpierw trzeba mieć dane, procesy i strategie, a dopiero potem kupować błyszczące narzędzia (kolejność ma znaczenie, kto by pomyślał). Większość firm zachowuje się jak ktoś, kto kupuje Ferrari do jazdy po polnych drogach: samochód świetny, tylko że wyboje, błoto i brak asfaltu trochę przeszkadzają. Tymczasem prawdziwa gotowość to nie pytanie "czy mamy AI", tylko "czy nasze procesy są na tyle uporządkowane, że AI będzie miało z czego uczyć się czegoś sensownego, a nie powielać naszego chaosu w turbo-tempie". Krótko mówiąc: jeśli Twój Excel z danymi wygląda jak battlefield, a procesy są zapisane wyłącznie w głowie kogoś z produkcji, to AI raczej nie zrobi z tego magii – będzie tylko szybciej produkować problemy. AI Readiness to tak naprawdę pięć filarów, które trzeba postawić zanim wejdziesz na wyższy poziom: strategia (czy wiesz po co Ci w ogóle zmiana, czy tylko "bo konkurencja ma"), dane (czy są czyste, uporządkowane i dostępne, czy rozrzucone po 47 Excelach), ludzie (czy zespół rozumie AI i chce z nim pracować, czy boi się że zabierze im etat), governance (kto odpowiada za decyzje AI i co zrobić gdy model się pomyli), oraz technologia (czy infrastruktura uniesie AI, czy padnie przy pierwszym większym zadaniu). Bez tych fundamentów zmiana to jak budowanie penthousu na quicksandzie – efektownie brzmi, ale szybko się zapada.

Gotowość firmy na AI to nie technologia, tylko kompetencja organizacji

Pojawienie się AI porównuję często do momentu, kiedy na ulicach zaczęły się pojawiać samochody. Co się działo? Jedni się zachwycali, inni mówili, że samochód nie jest potrzebne. Trzecia grupa widziała same zagrożenia. Teraz samochód nikogo nie dziwi, bo umiemy (przynajmniej niektórzy) go "obsługiwać". Jest po prostu odpowiednim narzędziem do przemieszczania się. Podobną rolę w procesach biznesowych ma AI. Nowe technologie mogą zwiększyć produktywność, mogą pomóc we wdrożeniu rozwiązań opartych  na nowych technologiach. Co jest potrzebne, żeby inwestycja się zwróciła i miała sens? 

Sztuczny problem? Wdrożenie AI bez gotowości

Wdrożenie AI bez fundamentów to recepta na efekt domina porażek: model tworzy rekomendacje których nikt nie rozumie, menedżerowie ignorują wyniki bo "nie pasują do intuicji", zespoły tracą zaufanie do systemu po pierwszym błędzie, a projekt cicho umiera mimo że technicznie działa bez zarzutu. Najgorsze jest to, że taka porażka zostawia organizacyjną bliznę – za rok gdy pojawi się sensowny pomysł na AI, ktoś w zarządzie powie "już próbowaliśmy, nie działa" i zabije projekt w zarodku. Koszt nie jest tylko finansowy (choć budżety potrafią sięgać setek tysięcy złotych) – prawdziwą stratą jest zmarnowany czas zespołów, utrata wiarygodności innowacji i opóźnienie transformacji o kolejne 2-3 lata. Paradoksalnie, firma która wdraża AI bez gotowości często kończy gorzej niż ta która w ogóle nie zaczyna – przynajmniej ta druga nie ma traumy po nieudanej próbie i może zacząć od podstaw gdy naprawdę będzie gotowa.

Wdrażanie AI w firmie: dlaczego większość organizacji zaczyna od złego końca

Typowa firma rozpoczyna transformację AI od wyboru technologii i dopiero potem szuka zastosowania – podczas gdy skuteczne wdrożenie wymaga odwróconej sekwencji. Prawidłowa ścieżka zaczyna się od identyfikacji konkretnego, mierzalnego problemu biznesowego, następnie weryfikacji dostępności i jakości danych, oceny gotowości procesów i ludzi, i dopiero na końcu – doboru odpowiedniej technologii. Organizacje które pomijają te wcześniejsze etapy inwestują w rozwiązania AI bez jasnego business case'u, co prowadzi do sytuacji gdzie narzędzie szuka problemu zamiast rozwiązywać zidentyfikowaną potrzebę. Konsekwencje są przewidywalne: projekty nie generują wymiernej wartości biznesowej, zespoły tracą zaangażowanie, a zarząd kończy z przekonaniem że "AI nie sprawdza się w naszej branży" – mimo że prawdziwym problemem była błędna kolejność działań, nie sama technologia.

Kompetencja cyfrowa vs. korzystanie z AI – to nie to samo

Kompetencja cyfrowa to umiejętność sprawnego poruszania się w środowisku IT – obsługa systemów ERP, analiza danych w Excelu, korzystanie z narzędzi cloud – podczas gdy kompetencja AI AIto zdolność organizacji do strategicznego myślenia o danych, zarządzania ryzykiem i zadawania właściwych pytań biznesowych. Firma może mieć świetnie wykwalifikowanych cyfrowo pracowników, którzy równocześnie nie potrafią sformułować problemu w sposób który AI może rozwiązać AI, nie rozumieją jakie dane są potrzebne do budowy modelu, ani kto powinien odpowiadać za decyzje podejmowane na podstawie rekomendacji algorytmu. Kompetencja AI to umiejętność zapytania "czy ten wzrost sprzedaży to trend czy anomalia", "jakie ryzyka niesie automatyzacja tej decyzji" i "jak będziemy monitorować czy model nie zaczął działać błędnie" – nie umiejętność programowania czy obsługi platformy ML. Kluczowa różnica: kompetencja cyfrowa pozwala używać narzędzi, kompetencja AI AIpozwala definiować co chcemy dzięki nim osiągnąć i jak zarządzać konsekwencjami. Organizacje które mylą te dwa poziomy inwestują w szkolenia z prompt engineeringu zamiast budować fundamenty strategii, governance i kultury data-driven – a to jak uczyć się kaligrafii przed nauką czytania.

Presja na AI: dlaczego firmy wdrażają sztuczną inteligencję, zanim są na nią gotowe

Polskie firmy znajdują się pod rosnącą presją wdrażania rozwiązań AI – konkurencja już eksperymentuje, zarząd pyta "co z naszą strategią AI", a media trąbią o rewolucji technologicznej – przez co menedżerowie często decydują się na projekty zanim zbudują fundamenty. Wynika to z obaw o utratę przewagi konkurencyjnej i syndromu FOMO (fear of missing out): nikt nie chce być tą firmą która "przespała transformację", więc lepiej zacząć cokolwiek robić niż nie robić nic, nawet jeśli brak kompetencji, odpowiednich narzędzi czy jasnej strategii. Problem w tym, że presja zewnętrzna rzadko jest dobrym doradcą strategicznym – prowadzi do chaotycznych inicjatyw gdzie przedsiębiorstwo kupuje rozwiązania oparte na AI bo "trzeba mieć", nie dlatego że zidentyfikowano konkretny problem który te rozwiązania mają rozwiązać. Efekt jest przewrotny: zamiast przyspieszyć transformację, przedwczesne wdrożenia często ją opóźniają – bo po pierwszej porażce organizacja deklaruje że "u nas AI nie działa", podczas gdy naprawdę nie działało wdrażanie bez przygotowania.

Jak sprawdzić, czy firma jest gotowa na AI i przygotować się na przyszłość

Zanim firma zainwestuje setki tysięcy złotych w projekty AI, powinna zacząć od bezpłatnej diagnozy AI Readiness – systematycznej oceny pięciu kluczowych obszarów gotowości: strategii, danych, ludzi, governance i technologii. Taka diagnoza pozwala uzyskać raport pokazujący nie tylko czy organizacja jest gotowa do korzystania ze sztucznej inteligencji, ale przede wszystkim które konkretne luki trzeba uzupełnić zanim firma będzie mogła realnie wykorzystać potencjał AI w swoich procesach. Większość firm deklaruje zainteresowanie sztuczną inteligencją, ale niewiele wie od czego zacząć – a assessment gotowości daje konkretną mapę drogową z priorytetami: czy najpierw potrzebne są inwestycje w wiedzę i kompetencje zespołu, uporządkowanie danych, czy może stworzenie zasad governance. Dzięki takiej ocenie firma unika kosztownego trial-and-error i może skoncentrować zasoby na budowaniu fundamentów zamiast chaotycznego testowania narzędzi – to różnica między planowym przygotowaniem do transformacji a improwizacją która marnuje czas i budżet na tworzenia nowych projektów bez solidnych podstaw.

Portret kobiety w jasnej koszuli – profesjonalny wizerunek ekspercki.

Współzałożycielka Symmetria Partners, ekspertka w dziedzinie finansów i transformacji z ponad 20-letnim doświadczeniem, zdobytym na stanowiskach zarządczych, w tym jako CFO. Posiada prestiżowe, międzynarodowe kwalifikacje ACCA (Association of Chartered Certified Accountants).

Połącz się z Anną na LinkedIn.

Updated on